wtorek, 26 maja 2009

Zabawy z tekstem ciąg dalszy ;) - życzymy ciekawej lektury;)

Styl przygodowe

W Muzeum Czartoryskich, znajdują się liczne zabytkowe przedmioty, obrazy, rzeźby. Znajdują się również tureckie namioty, zdobyte przez króla Jana III Sobieskiego.
Pewnego dnia, fajny gość odpoczywał sobie na ławeczce w tym Muzeum. Był on czerwony na twarzy z wrażenia jakie wywołało oglądanie ekspozycji. Następnie wyszedł on z budynku i na ulicy spotkał agresywne psy, tym razem zbladł i zaczął biec w kierunku Rynku. Wszedł do pewnej restauracji i dla pewności (żeby, psy go nie wytropiły) zamówił ruskie pierogi. Zauważył również kawiarnię internetową, po drugiej stronie ulicy i po zjedzeniu posiłku, udał się tam.
Pracował przy komputerze przez pół godziny; odwiedził m.in. stronę komputerową „Śpiewać każdy może” z tekstami piosenek. Nigdy byście nie wyobrazili sobie co stało się później.
Człowiek przebrany za kangura chodził sobie po ulicy i reklamował „Australijską restaurację”. Nasz bohater podszedł do niego i wziął ulotkę. Następnie poszedł na Rynek Główny i czując się trochę głodny, pomyślał o spaghetti. Ale ponieważ jadł wcześniej ruskie pierogi, stwierdził że spaghetti zje dopiero za tydzień (chodź miał na nie wielką ochotę). Po tym wszystkim poszedł na przystanek autobusowy, żeby wrócić do domu.
Po godzinie odpoczywał w swoim fotelu.

Maciek



Styl miłosny

Pewnego dnia dwa pieski, spotkały się w Muzeum Czartoryskich. Jeden z psów zaczął śpiewać na widok spaghetti i wpadł na pomysł, żeby zaprosić drugiego psa na jedzenie makaronu. Podczas konsumpcji, zdarzyło się tak, że jedna z nitek spaghetti skończyła się w ich mordkach i w ten sposób pocałowali się. Tak zaczęła się miłość między tymi psami.
Nazajutrz było już po ślubie. Para młoda pojechała w podróż do Ruskich, gdzie nigdy nie byli. Włączyli komputer i przez Internet znaleźli czerwony hotel. Gdy tam trafili, powitał ich (parę młodą) fajny gość. Odpoczywali tam na foteliku, a po roku wyszły im małe ruskie kangurki, które zamiast płakać śpiewały.

Kasia L.




Styl plotkarski

Pani wychodząca z Muzeum Czartoryskich , zwraca się z pogardliwym uśmieszkiem, do idącego obok fajnego gościa w czerwieni.
- Widzi pan tego „X-a”, tego frajera. Obserwuję go od kilku miesięcy. Nic nie robi, tylko odpoczywa na plantach, podrywa ruskie (podejrzany element)! Pod nosem śpiewa. Potem idzie do baru, zamawia spaghetti, za piątaka (bez sosu). Wieczorem nie później, niż po dwudziestej-trzydzieści (20.30), idzie do kafejki grać na komputerze!
Po monologu „sympatycznej” Pani, dystyngowany Fajny Gość w czerwieni, zwraca się do niej:
- KOCHA GO PANI, CZY CO ?? Wolę psy i kangury niż, wasze dyrdymały!

TeKa




Styl baśniowy

Pies odpoczywał sobie w Muzeum Czartoryskich oglądając wystawę grafiki komputerowej. I kiedy wpatrywał się w pewną grafikę nagle zaczęła się ona ruszać i zrobiła się jedna wielka dziura. Pies nigdy nie widział takiej sytuacji i trochę się przestraszył. Wtem fajny gość z kangurem, zaczął mówić do psa po rusku. Okazało się ,że podróżują w czasie i że dawno nic nie jedli, a na dodatek pies też był głodny więc polecił przybyszom pewną restaurację. Nie namyślając się długo dziwny gość mówiący po rusku, kangur i pies polecieli na czerwonym dywanie by zjeść spaghetti . I tak się zakończyła jedna z międzygalaktycznych przygód.
Kulawik Adam





Styl historyczny

Ruskie wojska nigdy nie miały fajnych gości, raczej zawsze mówiono o nich wulgarnie – określało się ich jako psy. Uwielbiali bić się, nie miało znaczenia z kim – byle by się bić – nawet z kangurem - byle czerwona krew się lała. Obce im było obcowanie ze sztuką i śpiewem. Ciekawa jestem czy potrafiliby w dzisiejszych czasach obsługiwać komputer, czy jeść spaghetti. Kończę to pisanie, bo muszę odpocząć, a później pójść do Muzeum Czartoryskich.

Viola
Czytaj dalej...

wtorek, 19 maja 2009

Projekty drewienek

Oryginalne, ręcznie malowane drewienka, można nabyć w naszym warsztacie na ul. Estery 3. Zapraszamy serdecznie!

Prace wykonane ręcznie z naturalnych surowców przez osoby niepełnosprawne. Kupując nasze wyroby rękodzielnicze tworzysz miejsca pracy dla osób niepełnosprawnych!


Czytaj dalej...

poniedziałek, 18 maja 2009

Kartki z Krakowa

Oryginalne, ręcznie wykonane kartki z krakowskimi motywami, można nabyć w naszym warsztacie na ul. Estery 3. Cena jednej sztuki - 2 zł. Zapraszamy serdecznie!

Prace wykonane ręcznie z naturalnych surowców przez osoby niepełnosprawne. Kupując nasze wyroby rękodzielnicze tworzysz miejsca pracy dla osób niepełnosprawnych!


Czytaj dalej...

Nasi autorzy, ich teksty i zespół VooVoo

Nasi uczestnicy Krzysztof Nogieć i Adam Jaskowski wzięli udział w interesującym projekcie. Jesteście ciekawi?Przeczytajcie artykuł w Dzienniku Polskim:)!

Czytaj dalej...

czwartek, 14 maja 2009

Warsztatowe zabawy z tekstem:) czyli szalone opowiadania z naszego środowego paplania;)

Jaka jest recepta na dobre opowiadanie? Użyj słów Nina, namiętność, nitka, nóż, narzędzia, nikczemnik... Chcesz więcej:)? Rusz głową:)!!!


Namiętna Nina o nienagannej nodze wzięła do ręki narzędzia: nóż kuchenny, nożyczki wraz z nitką. Następnie udała się do nikczemnika Nogiecia o imieniu Anastazy.

Zgasło światło...

Zapadła cisza...

Tak do końca nie wiadomo kto kogo uwiódł.

Po dwóch tygodniach Nina stała się panią Nogieć o nienagannej, namiętnej nodze!


TeKa.



Do nikczemnej Niny przyszedł Nogieć masować jej nogę i Nina z tym Nogieciem zaprzyjaźniła się. Namiętnie romansowała ze swoim pacjentem. Potem temu pacjentowi dała kwiaty i pocałowała go w policzek.


Krzysztof N.



Nina nitką nogę nikczemnikowi zszywała i nóż w ręce wciąż trzymała aż tu nagle Nogieć wpada
i tak namiętnie do niej gada - czemuż to noż używasz moja mała? Ona tak mu powiedziała – nie wiem sama. Wyrzuć to narzędzie moja mała weź nożyczki byś mu nóżkę ładnie pozszywała.


Adam K.



Nina szyła nitką i obcięła nić nożyczkami. Jak siedziała ruszała nogą. Nina miała na nazwisko Nogieć. Cięła nożem chleb. W piwnicy na narzędzia nikczemny pan ją gonił, nie wiedziała i uciekła. Miała namiętny romans.


Witold Gertner



Nina nawlekła nitkę na igłę. Następnie włożywszy nóż w ręce, kroiła chleb. Później za pomocą narzędzi przybijała deski do ściany. Zrobiła w ten sposób piękną boazerię. Nie wiem dlaczego, ale później przyszedł Wojciech Nogieć. Następnie czytał ciekawą książkę (siedząc w pobliżu Niny) o pewnym człowieku, który był nikczemnikiem. Później W. Nogieć i Nina wycinali nożyczkami wycinanki z papieru. Wieczorem Pan Wojciech udał się do domu. Kolejnym dniem była niedziela, kiedy to W. Nogieć grał namiętnie w piłkę z kolegami. Przewrócił się on na boisku dlatego długo po tym bolała go noga.


M.



Nina namiętnie postanowiła sobie, że uszyje jakaś ekstrawagancko - fajną kreacje. Wymyśliła, że będzie to żakiet i spodnie. Dała zlecenie krawcowi. Zakład cieszył się bowiem dobrą renomą. Krawiec o mieniu Nogieć przyjął zamówienie. W krótkim czasie miał zrealizować zlecenie, zabrał się do roboty. Szykowała się jakaś zabawa. Nożem odciął nogawkę od spodni i przyszył ją do żakietu. Nożyczkami odciął nitkę. I wyszło nie wiem co? Romans - żart.


Tokaj T
Czytaj dalej...